O upadku muzyki rozrywkowej
Czasami w chwilach odmóżdżenia totalnego przeglądam kolorowe pisma, lub portale rozrywkowe i nasuwa mi się bardzo brzydka konkluzja. Dzisiejszy stan polskiej muzyki rozrywkowej woła o pomstę do nieba. Mam wrażenie, że większość gwiazdek popu byłyby zdecydowanie bardziej pożyteczna dla społeczeństwa, gdyby zajęły się na przykład sprzątaniem. Przynajmniej byłby jakiś efekt włożonych starań. Wyobraźcie sobie, że na przykład Jola Rutowicz, czy Doda zamiast katować społeczeństwo swoim raczej domniemanym talentem i plastikową również domniemaną urodą zajęłaby się np. mopem i ściereczka do kurzu i uczciwie zaczęłaby sprzątać biura. Może wreszcie stałaby się mniej drażliwa na punkcie swojego wizerunku. Mogłaby mieć co prawda problem z tipsami, ciężko w końcu wykonywać prace czyszczące z piętnastocentymetrowymi tipsami. Pewnym utrudnieniem mogłyby być również buty na wyraźnie za wysokich obcasach. No i sztuczna opalenizna w solarium również mogłaby być niezbyt trwała. Ale wyobraźcie sobie tylko tą przestrzeń publiczną wolna od jej jakże inteligentnych i twórczych wypowiedzi i tego uroczego śmiechu, który czasami tak delikatnie rozbrzmiewa w eterze. Czyżby świat i polska opinia publiczna nie byłaby zdrowsza? A Doda oczywiście mogłaby sobie śpiewać przy sprzątaniu. Ciekawe czy firmy sprzątające byłby zainteresowane takim pracownikiem? Ale z drugiej strony, już tak całkiem na poważnie to przerażające, że takie osoby jak Doda czy Jolanta Rutowicz stają się sławne. To, że one inteligencją niegrzeszą to jeszcze nic, ale przecież to społeczeństwo kształtuje swoich celebrytów. I zazwyczaj wybiera kogoś, kto chociaż trochę jest do nich podobny. Poza tym pomyślcie o tych tysiącach nastoletnich dziewczyn, które naśladują takie gwiazdy.